,

niedziela, 27 września 2015

Weekendowe Krówki :)

W ostatnim poście było o dwóch kotkach, a dzisiaj będzie o dwóch krówkach :)


"Były sobie krówki dojne,
co dawały mleka wiele.
Dla każdego były hojne
w świątek, piątek, czy niedzielę."

Moje krówki wprawdzie mleka nie dają, ale za to też są "hojne" w inne przysmaki:

"Jedna czarna w łaty białe,
Bardzo stroić się lubiła,
ale serce szczere miała
cukierkami się dzieliła"


 "Druga krówka - pełna wigoru,
także czynić dobro chciała,
dla zdrowia albo humoru,
lampką wina częstowała :)"


"I tak sobie krówki obie,
żyły, karmiły i ludzi poiły."



poniedziałek, 21 września 2015

Aaaa..... kotki dwa :)

Aaaa... kotki dwa... czarno - białe obydwa, 
Nic nie będą robiły - tylko dzieci bawiły :)


Moje dzisiejsze kotki były plecione z przeznaczeniem dla dzieci - chłopca i dziewczynki.
Są mniejsze niż te, które robiłam wcześniej bo mają 25 cm wysokości, a w środku tym razem będą schowane cukierki :)


Tak wygląda kotka z bliska:


a tak kiciuś:


Gdyby komuś się spodobały kociaki i chciałby wykonać podobne to kurs można znaleźć TUTAJ.
 

środa, 16 września 2015

W klimacie morskim :)

Jak w temacie - dzisiaj będzie praca w klimacie morskim. Wprawdzie urlop już skończyłam i o plaży, morzu zostały tylko wspomnienia ale właśnie do nich chciałam powrócić. 
A oto efekty:


 Statek - opakowanie na alkohol będzie przeznaczony jako prezent na 45 rocznicę ślubu - prawda, że piękny Jubileusz.... z całego serca Gratuluję Małżonkom!


Na koniec jeszcze dodam, że przy wykonywaniu tej pracy korzystałam z kursu  Pani Anny Makuch.
Serdecznie polecam!

poniedziałek, 7 września 2015

Koszyk na wino ze słodkim storczykiem.

 No i mamy wrzesień... Wakacje się skończyły, mój urlop też no i na dodatek przestało być ciepło, ale nie będę narzekać, bo taka przecież kolej rzeczy - za rok znowu będzie lato  - i tego się trzymam :)

A tymczasem chciałam pokazać moja najnowszą pracę - prezent dla Pary Młodej zamiast kwiatów:


Wino w koszyku wykonanym z papierowej wikliny


 i dla ozdoby kwiat a'la storczyk z czekoladkami.


Sam koszyk przed przystrojeniem prezentował się tak:




poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Brzoskiwniowe pozdrowienia z Grecji :)

καλησπέρα (czyt. kalispera) - czyli Dobry Wieczór - po grecku :) Piszę szybciutko parę słów, ponieważ już za parę minut wrzesień, a ja jeszcze w tym miesiącu nie nakarmiłam Stefana w Cyklicznych Kolorkach. Wszystko dlatego, że jestem w końcu na URLOPIE :):):):):)
Papierowe rurki i inne materiały do rękodzieła zostały w domu, ale z racji tego, że Danusia dodała nam nowe możliwości Zabawy postanowiłam do Was dołączyć i przygotować przynajmniej taką dekorację - "Słoneczno-brzoskwiniowe pozdrowienia z przepięknej Paralii" :)


Razem z Mężem wybraliśmy się w tym roku do Grecji, dlatego właśnie powitałam Was w tym języku. Okres w jakim tu jesteśmy to czas zbiorów, co pozwala nam cieszyć się przepysznymi, świeżo zerwanymi brzoskwiniami, arbuzami, winogronami itp. Mniam, mniam :)
Oprócz pysznych owoców i warzyw, zachwycam się także tradycyjna grecką kuchnią oraz ich kulturą - Grecy to bardzo mili i radośni ludzie :) no i oczywiście zapierające dech w piersiach widoki.... zresztą zobaczcie sami:

Księżyc nad plażą w Paralii:


Widok na Riwierę Olimpijską z masywu gór Olimp:


Wyspa Skiatos:


no i ja wśród Monastyrów - Klasztorów "zawieszonych" w chmurach:


Uwierzcie mi, zdjęcia nie oddają uroku tych miejsc - trzeba jechać, zobaczyć i poczuć ten klimat! :) 
A na koniec jeszcze kilka "formalności" :) 
Kolor brzoskwiniowy bardzo lubię, kojarzy mi się ciepło - ze słońcem, owocami. 
I banerek:


Jeszcze raz pozdrawiam WAS cieplutko!! :)

niedziela, 2 sierpnia 2015

Zestaw ślubny z koronką.

Dzisiaj będzie mało pisania, a więcej zdjęć. 
Koszyki w kształcie Młodej Pary, który chciałabym pokazać są już znane u mnie na blogu, było ich już kilka wersji, a teraz kolejna:


Pani Młoda " na bogato":




a Pan Młody tradycyjnie czarno-biało, jedynie mucha i butonierka w kolorze różowym:


A tak parka wygląda z tyłu:


piątek, 31 lipca 2015

Pierwszy raz - po raz drugi :)

Uuuuuuffffffff..... w końcu przebiłam się przez te moje blogowe pajęczyny.... jeszcze ostatnie pająki muszę strącić i mogę pisać post :) wszystkie spadną mi na klawiaturę i wtedy ją będą musiała posprzątać, ale na pewno nie zaszkodzi :)

No dobra, tyle tego marudzenia, ale jak popatrzyłam kiedy ostatnio coś dodałam u siebie to aż się przeraziłam. Pomimo tego, że tak u mnie ostatnio nudno widzę, że i tak do mnie regularnie zaglądacie i za to Wam bardzo dziękuje!

Dzisiaj mam ostatni dzień, żeby zgłosić się do zabawy u Danusi Cykliczne Kolorki. W lipcu ta zabawa jest wyjątkowa, ponieważ obchodzimy jej pierwszą rocznicę. Z tej okazji chciałam przygotować coś naprawdę fajnego, ale tak długo się zastanawiałam, że jak widzicie zastał mnie 31 lipiec i w dodatku nic konkretnego nie wymyśliłam. Takiej okazji jednak nie mogłam odpuścić i "w desperacji" zrobiłam koszyk:


Koszyk został tak dopasowany, żeby do środka schować butelkę:


Osoby, które do mnie zaglądają pewnie już kojarzą taką pracę. I wszystko się zgadza, ponieważ podobną pokazywałam TUTAJ. Prawie dwa lata wyplotłam swój pierwszy w życiu koszyk z papierowej wikliny i wyglądał on tak:


Przyznam, że wtedy byłam z niej bardzo zadowolona, ale teraz, po tych dwóch latach, jak się tak przyjrzę to MASAKRA... :) Jaki krzywy splot, jakie nierówne rurki.... Heh zresztą sami widzicie :) 

Jak już wspomniałam wcześniej , koszyk (oczywiście ten z dwóch pierwszych zdjęć) chciałabym rzucić na pożarcie Stefanowi w Zabawie u Danusi:


Kolor jaki wybrałam to jeden z moich ulubionych, czyli:


Pozdrawiam! :)

AddThis